Dowodził w Iraku pierwszą polską zmianą, podczas której żaden polski żołnierz nie poległ w walce, a cztery lata później odszedł z armii po słowach wypowiedzianych nad trumną. 16 sierpnia 2009 roku na lotnisku w Leźnicy Wielkiej, żegnając kpt. Daniela Ambrozińskiego, poległego w Afganistanie oficera 25 Brygady Kawalerii Powietrznej, gen. broni Waldemar Skrzypczak publicznie obciążył wojskową biurokrację odpowiedzialnością za braki w wyposażeniu. Dzień później oddał się do dyspozycji prezydenta, a po czterech dniach sam ogłosił, że odchodzi.
Trzy lata później ten sam rząd mianował go wiceministrem obrony, a wojskowy kontrwywiad odmówił mu wydania poświadczenia bezpieczeństwa, co skończyło się drugą dymisją. Śledztwo, które temu towarzyszyło, zostało według prasy umorzone po dwóch latach, a generałowi nigdy nie postawiono zarzutów. Zmarł 21 lipca 2025 roku, a rok później jego syn odebrał nominację generalską na defiladzie w Święto Wojska Polskiego.
Kim był gen. Waldemar Skrzypczak
Zanim stał się twarzą sporu o polskie zaangażowanie w Afganistanie, przez trzy dekady służył w wojskach pancernych. Był oficerem w czwartym pokoleniu.
Czołgista z Kołobrzegu
Waldemar Henryk Skrzypczak urodził się 19 stycznia 1956 roku w Szczecinie, ale dorastał w Kołobrzegu, gdzie jego ojciec Zdzisław przez dwadzieścia lat służył w 32 Pułku Zmechanizowanym. Obaj dziadkowie i pradziadek również nosili oficerskie mundury. Sam mówił o tym po latach z ironią, że matka lekarka tłumaczyła mu, iż „tej skazy nie da się zoperować”. Piątym pokoleniem został jego syn Renart.
Jako chłopiec chciał być żeglarzem. Do klubu zapisał się w drugiej klasie podstawówki, a w wieku 17 lat miał już patent sternika morskiego. Wojsko przerwało tę pasję na kilkadziesiąt lat – wrócił do niej dopiero jako generał.
W 1976 roku dostał się do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych im. Stefana Czarnieckiego w Poznaniu. Ukończył ją cztery lata później z czwartą lokatą, co dawało prawo wyboru jednostki, ale tylko w obrębie 8 Dywizji Zmechanizowanej z Koszalina. Trafił do 16 Pułku Czołgów Średnich w Słupsku, gdzie zaczynał jako dowódca plutonu czołgów T-55.
Grudzień 1981 pod bramą Stoczni Gdańskiej
Stan wojenny zastał go w lesie. Od sierpnia do 11 grudnia 1981 roku jego kompania porządkowała wiatrołomy na Pomorzu – wojsko było wtedy tanią siłą roboczą, a czołgiści przez cztery miesiące nie mieli dostępu ani do telewizji, ani do gazet.
11 grudnia przyjechał po nich oficer z pułku z rozkazem natychmiastowego powrotu. Skrzypczak, który we wrześniu został ojcem i syna widział raz w życiu, urwał się na kilka godzin do Kołobrzegu. W nocy zadzwonił telefon z wezwaniem do jednostki.
Z Koszalina do Słupska nie można się już było dostać komunikacją miejską. Jechał taksówką, mijając kolumny 8 Dywizji idące na Gdańsk.
16 grudnia jego czołg stał w jednej z dwóch kompanii wyprowadzonych pod Stocznię Gdańską na wysokości Dworca Głównego. Załogi nie brały udziału w starciach z robotnikami, ale – jak wspominał – ktoś rzucił butelkę z benzyną na tył jego wozu i załoga musiała gasić ogień. Po latach, pytany o tamten dzień, nie tłumaczył się z niego ani nie próbował go wymazać z życiorysu.
Po kilku latach dowodził już kompanią czołgów, a w 1984 roku został skierowany na studia w Akademii Sztabu Generalnego WP bez egzaminów wstępnych.

Kariera od Sztabu Frontu Polskiego do dowódcy dywizji
W ciągu dwudziestu lat przeszedł całą drabinę stanowisk, od szefa sztabu pułku do dowódcy Wojsk Lądowych. Po drodze dowodził dywizją w Elblągu, której groziło rozformowanie.
Akademię Sztabu Generalnego WP ukończył w 1987 roku, choć – jak wspominał – na ostatnim roku o mało nie oblał egzaminu z naukowego komunizmu. Według jego wspomnień trafił potem do Oddziału Planowania Operacyjnego Sztabu Frontu Polskiego (Nadmorskiego), czyli struktury, która w razie wojny z Zachodem miała dowodzić wszystkimi polskimi armiami; oficjalny biogram MON podaje dla tych lat Główny Zarząd Szkolenia Bojowego WP. Na ćwiczeniu „Sojuz-88” pod Toruniem, jak opowiadał, jako kapitan asystował przy mapie, podając wskaźnik marszałkowi Wiktorowi Kulikowowi i gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu.
W 1989 roku wrócił do służby liniowej. Był szefem sztabu 68 Pułku Czołgów Średnich w Budowie, a od 1991 roku dowodził 32 Pułkiem Zmechanizowanym w Kołobrzegu – jednostką swojego ojca. Jego zastępcą został pułkownik, który służył jeszcze ze Skrzypczakiem seniorem. Ćwiczenia pułku na poligonie drawskim, obserwowane przez prezydenta Lecha Wałęsę, ministra obrony i szefa Sztabu Generalnego, otworzyły mu drogę do sztabu 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej w Legionowie i awansu na podpułkownika.
Stanowisko, które zdecydowało o dalszej karierze, dostał w 1998 roku – dowództwo 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu. W regionie stacjonowały wtedy dwie dywizje, elbląska i olsztyńska, a plany przewidywały rozformowanie jednej z nich.
Olsztyn miał lepsze karty, bo po reformie administracyjnej został miastem wojewódzkim, Elbląg spadł do rangi powiatu. Dywizja elbląska ostatecznie przetrwała – generał wspominał, że sam przekonywał do tego decydentów. 15 sierpnia 2000 roku został generałem brygady.
Kolejne lata to praca sztabowa w Warszawie, najpierw w Dowództwie Wojsk Lądowych, potem w Sztabie Generalnym przy wdrażaniu doktryn NATO, a od 2002 roku jako szef Zarządu Operacji Lądowych G-3. Na tym stanowisku odpowiadał za przygotowanie, przerzut i rotację dwóch pierwszych zmian Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku po zakończeniu operacji „Iraqi Freedom”. Jesienią 2003 roku objął dowodzenie 11. Lubuską Dywizją Kawalerii Pancernej w Żaganiu.
Irak 2005 – zmiana bez polskich strat w walce
Dowodzenie Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe objął 7 lutego 2005 roku w ramach IV zmiany PKW Irak i przekazał je pod koniec lipca. Była to pierwsza polska zmiana, podczas której żaden polski żołnierz nie poległ w walce. Jedynym Polakiem, który wtedy zginął, był st. szer. Roman Góralczyk – ofiara wypadku drogowego pod Diwanią. W strefie dywizji poległ natomiast w marcu żołnierz bułgarski.
O tym, że jego dywizja pojedzie do Iraku, dowiedział się dopiero w maju 2004 roku. Rekonesans w październiku zaniepokoił go nie tylko sytuacją taktyczną, ale i pieniędzmi.
Według jego relacji Amerykanie przekazywali Polakom dziesiątki milionów dolarów na odbudowę Iraku, a nikt nie sprawdzał, co za nie powstało. Z kasy potrafiło w ciągu nocy zniknąć 90 tysięcy dolarów.
Skrzypczak zdecydował, że na jego zmianie kontrakty będą podpisywane w obecności oficerów Żandarmerii Wojskowej i kontrwywiadu, a przetargi oddzieli od projektów osobna komisja. Wiosną 2005 roku wyszła na jaw afera bakszyszowa z poprzedniej zmiany – w procesie czternastu oskarżonym zarzucono przyjęcie od irackich firm co najmniej 780 tysięcy dolarów łapówek.
Jak opisał w książce, w listopadzie 2004 roku pojechał z grupą oficerów do Fort Bragg, żeby zgrać dowództwo dywizji z amerykańskim XVIII Korpusem Powietrznodesantowym, któremu miała podlegać. Już w Iraku stawiał na działania ofensywne i współpracę z irackim wojskiem. W jego strefie służył wówczas między innymi Tomasz „Lasek” Laskowski, późniejszy płetwonurek bojowy GROM-u, którego relacja z IV zmiany zgadza się co do miesiąca z kalendarzem dowódcy.
Negocjacje z Armią Mahdiego
O najbardziej niekonwencjonalnej decyzji z tej zmiany wiemy wyłącznie z jego własnych relacji. Niezależnego potwierdzenia w prasie z 2005 roku ani w komunikatach koalicji nie ma, a kolejne wersje różnią się szczegółami. Wiosną 2005 roku przez jego strefę odpowiedzialności mieli iść szyiccy pielgrzymi zmierzający do Karbali, wśród nich zwolennicy radykalnego duchownego Muktady as-Sadra. Istniało realne ryzyko sunnickich zamachów. Amerykanie wyznaczyli za głowę as-Sadra nagrodę, a jego Armia Mahdiego wywołała wcześniej dwa powstania, w tym walki w Karbali podczas drugiej polskiej zmiany.
Skrzypczak zdecydował się na rozmowy. Jak sam przyznawał, nie konsultował tego z nikim i wziął odpowiedzialność na siebie.
Pierwsze spotkanie, jak opowiadał, odbyło się w pałacu gubernatora w Diwanii. Dwa uzbrojone konwoje podjechały pod budynek z dwóch stron – z bagażników samochodów sadrystów wystawały granatniki RPG. Generał kazał wszystkim wchodzącym do środka złożyć broń i zdjąć kamizelki. Ochrony obu stron zostały na zewnątrz, patrząc na siebie nad stertą odłożonego wyposażenia.
Układ był prosty. Armia Mahdiego ochrania pielgrzymów, Polacy się nie wtrącają i organizują punkty z wodą oraz pomocą medyczną.
Na jednym z kolejnych spotkań miał się pojawić sam as-Sadr – w jednych wywiadach generał mówił o drugim, w innych o trzecim. Według tych relacji nie podał ręki, ale układ zaakceptował, a dowódca amerykańskiego korpusu dowiedział się o wszystkim po fakcie. Generał chciał mieć w swojej strefie jednego wroga, sunnickich rebeliantów, a nie dwóch.
W lipcu 2005 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski nadał mu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Generał był też odznaczony amerykańską Legią Zasługi (Legion of Merit). Wszyscy żołnierze IV zmiany dostali też wydane ze środków sponsorów „Zapiski irackie” – książkę opisującą ich zmianę, która nigdy nie trafiła do księgarń.
Dowódca Wojsk Lądowych i Nangar Khel
Stanowisko dowódcy Wojsk Lądowych objął 2 października 2006 roku. Trzy lata na tym stanowisku to przygotowanie kontyngentu do Afganistanu, obrona żołnierzy z Nangar Khel i narastający konflikt z ministerstwem o sprzęt.
Wezwanie przyszło w środku ćwiczenia „Anakonda 06” na poligonie drawskim, największych manewrów od upadku Układu Warszawskiego. Jego 11 Dywizja Kawalerii Pancernej po raz pierwszy forsowała wtedy przeszkodę wodną na kołowych transporterach opancerzonych (KTO) Rosomak, które jako pierwsza wdrażała do służby liniowej.
Przedostatniego dnia ćwiczenia zadzwonił dowódca Wojsk Lądowych z informacją, że po Skrzypczaka leci samolot do Mirosławca i ma się stawić w Warszawie. Prosto z poligonu, jeszcze w mundurze polowym, usłyszał pytanie, czy przyjmie stanowisko. Z upoważnienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego nominację przekazał mu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysław Stasiak.
Zaraz po objęciu dowództwa dostał zadanie przygotowania żołnierzy do wojny w Afganistanie. Szkolenie przed pierwszą zmianą odbywało się między innymi w amerykańskim ośrodku w Hohenfels w Bawarii.
Obrona siedmiu żołnierzy
16 sierpnia 2007 roku polski patrol ostrzelał z moździerza kal. 60 mm i wielkokalibrowego karabinu maszynowego (WKM) wioskę Nangar Khel w prowincji Paktika. Na miejscu zginęło sześć osób, w tym kobiety i dzieci; według Sądu Najwyższego dwie kolejne zmarły w szpitalu.
Według wspomnień generała kilka dni później brał udział w naradzie u szefa MON, na której potwierdził wersję znaną z raportu żołnierzy, a szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego Antoni Macierewicz przedstawił inną, opartą na podsłuchach – według niej żołnierze okłamali dowódców, a ostrzał mógł być zemstą na cywilach.
Siedmiu żołnierzy trafiło do aresztu w listopadzie 2007 roku. Skrzypczak publicznie skrytykował formę zatrzymania, wyraził przekonanie o ich niewinności i mówił, że w razie ich skazania nie widzi dla siebie miejsca w armii.
Razem z szefem Sztabu Generalnego gen. Franciszkiem Gągorem i biskupem polowym Tadeuszem Płoskim odwiedził podwładnych w areszcie. 1 czerwca 2011 roku Wojskowy Sąd Okręgowy uniewinnił wszystkich siedmiu, a generał, wtedy już w rezerwie, pojawił się na ogłoszeniu wyroku.
Sprawa nie skończyła się jednak tego dnia. Sąd Najwyższy w 2012 roku prawomocnie uniewinnił trzech oskarżonych, a sprawę czterech pozostałych skierował do ponownego rozpoznania. W marcu 2015 roku sąd uznał, że nie było zbrodni wojennej, ale przypisał im wykonanie rozkazu niezgodnie z jego treścią i z zasadami użycia broni.
Trzech dostało kary w zawieszeniu, wobec czwartego postępowanie warunkowo umorzono. 17 lutego 2016 roku Sąd Najwyższy utrzymał ten wyrok w mocy. Skrzypczak do końca życia powtarzał, że żołnierzy oskarżono niesłusznie, a wśród wojska pozostał po tym „syndrom Nangar Khel” – strach przed użyciem broni.
Skąd wzięły się pierwsze granatniki Mk 19 w polskiej armii? W czasie, gdy ministerstwo nie odpowiadało na jego wnioski sprzętowe, Skrzypczak pojechał z oficjalną wizytą do Izraela. Przy kolacji zażartował do dowódcy wojsk lądowych gospodarzy, że Izraelczycy mają w magazynach więcej broni, niż są w stanie przechować, więc mogliby coś podarować.
Rano usłyszał, że Polska dostanie 25 granatników automatycznych kal. 40 mm z jednostką ognia, pod jednym warunkiem – transport organizuje strona polska. Zgodę ministra załatwił szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor.
Tak generał opowiadał tę historię w „Układzie Otwartym”. Sam transfer potwierdzają niezależne źródła: pierwsze polskie granatniki Mk 19 Mod 3 trafiły do wojska w 2007 roku jako nieodpłatny dar Izraela, w ramach pilnej potrzeby operacyjnej przed misją w Afganistanie. Publikacje branżowe mówią o pierwszych 20 sztukach, generał pamiętał 25. Część trafiła do Afganistanu i Iraku, reszta służyła do szkolenia, a później wojsko dokupiło kolejne egzemplarze.

Waldemar Skrzypczak, Edyta Żemła
Jesteśmy na progu wojny (e-book)
Gen. Waldemar Skrzypczak i Edyta Żemła o tym, jak wyglądałaby wojna z Rosją i dlaczego polska armia nie jest na nią gotowa. Wydanie papierowe jest wyprzedane, w sprzedaży została wersja elektroniczna.
Kup w TaniaKsiazka →Śmierć kapitana Ambrozińskiego i dymisja w 2009 roku
10 sierpnia 2009 roku w ataku talibów w dystrykcie Adżiristan w prowincji Ghazni zginął kpt. Daniel Ambroziński z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Sześć dni później dowódca Wojsk Lądowych stanął nad jego trumną i publicznie upomniał się o wyposażenie dla żołnierzy.
Od ponad roku Skrzypczak wysyłał do MON i Sztabu Generalnego wnioski o sprzęt dla kontyngentu w Afganistanie, w tym o bezzałogowe statki powietrzne (BSP). Procedury w Sztabie Generalnym trwały – jak mówił – rok, a odpowiedzi w większości nie przychodziły. Do końca życia twierdził, że gdyby patrol Ambrozińskiego miał wsparcie z powietrza w postaci BSP, zauważyłby zasadzkę z góry. Rok później w tym samym dystrykcie Adżiristan ciężko ranny został snajper Przemysław Wójtowicz, który w wywiadach równie ostro ocenia ówczesne dowództwo.
Minister obrony Bogdan Klich odpowiedział, że jest zdumiony słowami generała, który mógł wielokrotnie powiedzieć mu o tych sprawach osobiście. Szef Sztabu Generalnego gen. Franciszek Gągor ocenił, że dowódca niewłaściwie wybrał formę i czas wypowiedzi.
Słowa nad trumną
Samolot transportowy C-295M z bazy w Ramstein przywiózł trumnę z ciałem kpt. Daniela Ambrozińskiego na lotnisko 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Po modlitwie kapelana i minucie ciszy dowódca Wojsk Lądowych wyszedł poza zwyczajową formułę pożegnania. Mówił, że jego podwładni zrobili wszystko, by wojsko było dobrze wyposażone, i że to żołnierze wiedzą, czym mają walczyć, a nie urzędnicy i biurokracja.
Padło zdanie, które komentatorzy cytują do dziś – „Zabrano nam kompetencje, zostawiając odpowiedzialność”. W mediach rozpętała się burza. Dzień wcześniej premier Donald Tusk, odwiedzając bazę w Ghazni, sam przyznał, że kontyngentowi potrzeba więcej sprzętu, i zapowiedział zmianę procedur zakupu uzbrojenia.
- 17 sierpnia 2009
- Oddanie się do dyspozycji
- 20 sierpnia 2009
- Decyzja o odejściu
pismo do prezydenta poszło drogą służbową, przez szefa Sztabu Generalnego
prezydent zostawił go na stanowisku, a generał tego samego dnia sam ogłosił, że odchodzi
Skrzypczak odpowiadał, że nigdy nie uderzał w ministra, tylko w niekompetentnych urzędników. 17 sierpnia oddał się do dyspozycji prezydenta – pismo poszło drogą służbową, przez szefa Sztabu Generalnego. Dwa dni później, po dwugodzinnej rozmowie z ministrem, przyznał, że miejsce i czas wystąpienia nie były do końca właściwe.
20 sierpnia w Sopocie prezydent Lech Kaczyński ocenił, że generał przekroczył granice cywilnej kontroli nad armią, ale zostawił go na stanowisku. Tego samego dnia Skrzypczak sam ogłosił, że odchodzi. Tłumaczył, że przyznał się do błędu tylko co do miejsca i czasu, a minister przedstawił to jako uznanie winy. „Ja zdania nie zmieniłem, to co powiedziałem jest prawdą. Jako żołnierz nie mam wyjścia, odchodzę” – mówił. Po latach wspominał, że prośbę o dymisję podyktował podwładnym i odmówił jej wycofania.
15 września 2009 roku został odwołany, a dzień później na Cytadeli Warszawskiej przekazał dowodzenie gen. dyw. Tadeuszowi Bukowi, swojemu zastępcy z Iraku. Do końca trzyletniej kadencji brakowało mu 16 dni. Siedem miesięcy później Buk zginął w katastrofie smoleńskiej razem z gen. Gągorem i niemal wszystkimi najwyższymi dowódcami Sił Zbrojnych RP z tamtych lat. Skrzypczak mówił po latach, że został jedynym dowódcą z tamtego szczebla, który pamięta, co działo się w armii w latach 2006–2009. Krzyż Komandorski Orderu Krzyża Wojskowego, nadany mu w listopadzie 2009 roku, odebrał dopiero w maju 2011 roku.
Czy wyszedł z roli żołnierza? Pytany o to wprost przez Igora Jankego, odpowiadał, że był świadomy konsekwencji i wiedział, że zapłaci dużo. Nie żałował, bo obiecał wojsku wyposażenie, którego nie dostarczyli politycy, ale to on był gwarantem tej obietnicy wobec żołnierzy.
Poniżej zestawienie najważniejszych stanowisk w karierze generała.
| Lata | Stanowisko | Stopień |
|---|---|---|
| 1980–1984 | dowódca plutonu, potem kompanii czołgów, 16 Pułk Czołgów Średnich w Słupsku | ppor. – por. |
| 1987–1989 | Oddział Planowania Operacyjnego, Sztab Frontu Polskiego (Nadmorskiego) – według wspomnień generała; biogram MON: Główny Zarząd Szkolenia Bojowego WP | kpt. |
| 1991–1993 | dowódca 32 Pułku Zmechanizowanego w Kołobrzegu | mjr – ppłk |
| 1998–2001 | dowódca 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w Elblągu | płk – gen. bryg. (2000) |
| 2003–2006 | dowódca 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej w Żaganiu | gen. dyw. (2004) |
| II–VII 2005 | dowódca Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe, IV zmiana PKW Irak | gen. dyw. |
| 2006–2009 | dowódca Wojsk Lądowych | gen. dyw., od 11 XI 2006 gen. broni |
| 2011–2012 | doradca ministra obrony narodowej | gen. broni w st. spocz. |
| 2012–2013 | podsekretarz stanu w MON ds. uzbrojenia i modernizacji | gen. broni w st. spocz. |
Dwa ostatnie wiersze tej tabeli wyglądają jak powrót do łask. W praktyce były początkiem drugiego, znacznie bardziej gorzkiego konfliktu.
Wiceminister, kontrwywiad i śledztwo umorzone po dwóch latach
We wrześniu 2011 roku Skrzypczak został doradcą ministra obrony Tomasza Siemoniaka, a 25 czerwca 2012 roku podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za uzbrojenie i modernizację techniczną. Po latach nazwał tę decyzję swoją „totalną porażką”.
Powodem nie były zakupy, tylko relacje ze służbami. Wiosną 2013 roku Służba Kontrwywiadu Wojskowego złożyła doniesienie o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa. We wrześniu SKW odmówiła wydania mu kolejnego poświadczenia bezpieczeństwa. Oficjalnego uzasadnienia nigdy nie podano; według „Rzeczpospolitej” służba kwestionowała prawdziwość ankiety bezpieczeństwa osobowego.
Z ustaleń mediów wynikało, że kontrwywiad miał zastrzeżenia do jego wydatków i kontaktów z firmami zbrojeniowymi. „Gazeta Wyborcza” ujawniła pismo wiceministra do izraelskiego resortu obrony, w którym przed ogłoszeniem przetargu na bezzałogowce wymieniono konkretnego producenta. MON odpowiadał, że list miał charakter oficjalny i kurtuazyjny, a minister Tomasz Siemoniak nazwał wymienienie firmy uchybieniem i niezręcznością. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia o przyjęcie korzyści majątkowej przez osobę pełniącą funkcję publiczną, a w październiku przejęła je Prokuratura Apelacyjna.
Wiceminister bez ważnego poświadczenia bezpieczeństwa nie może pracować w resorcie obrony. 28 listopada 2013 roku Skrzypczak podał się do dymisji, pisząc w oświadczeniu, że organy państwa nie sformułowały wobec niego żadnych zarzutów, a odchodzi, bo stał się obiektem niesprawiedliwych ataków.
Siemoniak wysoko ocenił jego pracę, zwłaszcza reformę procedur przetargowych. Tusk dymisję przyjął. Sam generał w liście otwartym napisał, że nigdy nie przyjął żadnych korzyści majątkowych ani w wojsku, ani w ministerstwie.
W listopadzie 2015 roku media podały, że Prokuratura Apelacyjna w Warszawie umorzyła postępowanie; komunikatu prokuratury w tej sprawie nie znaleźliśmy. Według portalu dziennik.pl generał występował w nim jako świadek, nie podejrzany. Zarzutów nigdy mu nie postawiono.
Mówił, że SKW „zadziałała jak narzędzie terroru politycznego”. Do końca życia twierdził, że został instrumentalnie potraktowany, że służby „odgrywały się” na nim za publiczną krytykę z 2009 roku i że był podsłuchiwany. Zastrzeżeń SKW nigdy nie ujawniono publicznie, więc obie wersje – kontrwywiadu i generała – pozostają bez rozstrzygnięcia.
O podsłuchu mówił nie tylko na podstawie przypuszczeń. 20 września 2023 roku „Gazeta Wyborcza” napisała, powołując się na dane konsorcjum Pegasus Project, że od marca do czerwca 2019 roku jego telefon był kontrolowany systemem Pegasus – agenci mieli sprawdzać zawartość aparatu co najmniej kilkanaście razy i przejmować nad nim kontrolę. Obok niego inwigilowani mieli być dwaj inni byli wysocy rangą oficerowie. Urzędowo tych ustaleń nie potwierdzono.
Sam wiązał to z polityką. Wiosną 2019 roku, przed kampanią parlamentarną, spotykał się z liderami opozycji, którzy sondowali, czy wystartuje z ich list. „Widać, że jestem dla nich większym zagrożeniem niż terroryści i rosyjscy szpiedzy” – komentował dla Polsat News. W kwietniu 2024 roku Onet podał, że Skrzypczak znalazł się wśród 31 osób wezwanych przez prokuraturę jako świadkowie w śledztwie dotyczącym użycia Pegasusa. Prokuratura Krajowa zastrzegała, że samo wezwanie nie oznacza, iż dana osoba była inwigilowana.
Później był doradcą w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia w Zielonce. Odszedł stamtąd w lutym 2017 roku – formalnie na własną prośbę, a jak sam mówił, pod naciskiem – po tym, jak skrytykował oddawanie honorów wojskowych Bartłomiejowi Misiewiczowi, cywilnemu rzecznikowi ówczesnego szefa MON Antoniego Macierewicza.
Komentator wojny na Ukrainie
Po odejściu z MON stał się jednym z najczęściej cytowanych komentatorów wojskowych w Polsce. Nie unikał ostrych ocen ani błędnych prognoz, a wojnę na Ukrainie komentował od jej pierwszego dnia do ostatnich tygodni życia.
W programie „Układ Otwarty” Igora Jankego występował od początku 2022 roku, jeszcze zanim wojna wybuchła, a potem przez ponad trzy lata regularnie tam wracał.
Nie wszystkie jego oceny się sprawdziły – wielokrotnie ogłaszał, że Rosja tę wojnę już przegrała, i wyznaczał terminy, które okazywały się nietrafione. Sam powtarzał, że po latach w Sztabie Frontu Polskiego zna sowiecką, a więc i rosyjską, szkołę dowodzenia od środka.
Dwugodzinna rozmowa z Igorem Jankem, opublikowana w lutym 2024 roku, jest najpełniejszą relacją z jego własnej perspektywy – od lasu pod Słupskiem w grudniu 1981 roku, przez Diwanię i Leźnicę Wielką, po rozliczenie z rolą wiceministra. Warto ją obejrzeć w całości, zanim sięgnie się po jego książki.
Napisał ich kilka. Biografia „Moja wojna” (2010), powstała we współpracy z dziennikarzami Michałem Majewskim i Pawłem Reszką, ukazała się osiem miesięcy po dymisji.
Później razem z dziennikarką Edytą Żemłą napisał „Jesteśmy na progu wojny” – scenariusz przyszłego konfliktu z Rosją, w którym nie zostawił na polskiej armii suchej nitki. Ta sama autorka opisała sprawę Nangar Khel w książce „Zdradzeni”. W 2010 roku poparł kandydaturę Andrzeja Olechowskiego na prezydenta i zagrał polskiego dowódcę w teledysku szwedzkiego zespołu Sabaton do utworu „Uprising”.
Rodzina, choroba i pożegnanie
Życie prywatne generała zostało po jego śmierci tematem wyszukiwań równie częstym jak Nangar Khel. Odpowiedzi są proste i w większości pochodzą od niego samego.
Ożenił się dwukrotnie. Z pierwszą żoną Teresą, lekarką pediatrą, miał syna Renarta (rocznik 1981) i córkę Annę (1984). W październiku 2008 roku poślubił Iwonę, a latem 2009 roku, kilka tygodni przed dymisją, urodziła się ich córka Natalia.
Ostatnie lata spędził w Legionowie. Igor Janke wspominał, że nagrania trzeba było przekładać, bo generał obiecał coś żonie albo miał odebrać córkę – i że nigdy nie oczekiwał honorarium za występy.
Syn poszedł w jego ślady, budując karierę bez protekcji ojca. Renart Skrzypczak ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Lądowych we Wrocławiu w 2004 roku w specjalności pancernej, służył w Iraku i Afganistanie, dowodził batalionem czołgów w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej, a od 24 marca 2025 roku dowodzi 1. Warszawską Brygadą Pancerną. Ojciec mówił o nim, że ma „podwójne obowiązki, bo wszyscy patrzą na jego ruchy”, i że nigdy nie wtrącał się w jego karierę.
13 sierpnia 2026 roku Kancelaria Prezydenta ogłosiła jego mianowanie na generała brygady. Nominację odebrał od prezydenta Karola Nawrockiego 15 sierpnia, na defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego, rok i trzy tygodnie po pogrzebie ojca.
Waldemar Skrzypczak chorował od dawna, o czym wiedzieli tylko najbliżsi i kilku współpracowników. Do końca komentował wojnę, choć – jak wspominał Janke – zdarzało się przerywać nagrania, bo źle się czuł. Zmarł w poniedziałek 21 lipca 2025 roku w wieku 69 lat.
Pogrzeb odbył się 25 lipca. Po mszy w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, na której żegnał go wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, spoczął na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, przy salwie honorowej i Marszu żałobnym Chopina.
Zostawił po sobie spór, którego sam nie próbował domykać. Dla jednych był dowódcą, który jako jedyny powiedział głośno o skali zaniedbań sprzętowych w Afganistanie. Dla drugich generałem, który wyszedł z roli i trzy lata później oddał się w ręce tych samych polityków. On sam uważał, że obie rzeczy są prawdą.
Gen. Waldemar Skrzypczak – najczęściej zadawane pytania
Dlaczego gen. Skrzypczak podał się do dymisji w 2009 roku?
Po śmierci kpt. Daniela Ambrozińskiego w Afganistanie generał powiedział 16 sierpnia 2009 roku nad jego trumną, że to wojsko, a nie urzędnicy i biurokracja, wie, czym ma walczyć, i że dowódcom zabrano kompetencje, zostawiając im odpowiedzialność. Minister Bogdan Klich uznał to za podważenie cywilnej kontroli nad armią. Dzień później Skrzypczak oddał się do dyspozycji prezydenta. 20 sierpnia prezydent zostawił go na stanowisku, ale generał tego samego dnia sam ogłosił odejście. Odwołano go z dniem 15 września 2009 roku.
Czym skończyło się śledztwo przeciwko gen. Skrzypczakowi z 2013 roku?
Postępowanie w sprawie podejrzenia o przyjęcie korzyści majątkowej, wszczęte z doniesienia Służby Kontrwywiadu Wojskowego, zostało według doniesień prasowych umorzone przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie w listopadzie 2015 roku. Skrzypczakowi nigdy nie postawiono zarzutów, a mimo to w 2013 roku SKW odmówiła mu wydania poświadczenia bezpieczeństwa, przez co odszedł z MON.
Jaka była przyczyna śmierci gen. Waldemara Skrzypczaka?
Generał chorował od dłuższego czasu, ale nie mówił o tym publicznie i do końca komentował sytuację na Ukrainie. Zmarł 21 lipca 2025 roku w wieku 69 lat. Rodzina i bliscy współpracownicy nie podali przyczyny śmierci, w mediach opisywano ją jako długą walkę z chorobą.
Jak wyglądało życie rodzinne gen. Skrzypczaka i kim jest jego syn Renart?
Był żonaty dwukrotnie. Z pierwszą żoną Teresą, lekarką, miał syna Renarta i córkę Annę. Z drugą żoną Iwoną, którą poślubił w 2008 roku, miał córkę Natalię, urodzoną w 2009 roku. Syn Renart jest oficerem wojsk pancernych, dowódcą 1. Warszawskiej Brygady Pancernej i od sierpnia 2026 roku generałem brygady.
Jaki był związek gen. Skrzypczaka ze sprawą Nangar Khel?
Jako dowódca Wojsk Lądowych od początku bronił siedmiu żołnierzy oskarżonych o zbrodnię wojenną po ostrzale wioski Nangar Khel 16 sierpnia 2007 roku. Krytykował sposób ich zatrzymania, odwiedził ich w areszcie i mówił, że w razie skazania nie widzi dla siebie miejsca w armii. W 2011 roku sąd uniewinnił wszystkich, a po uchyleniu części wyroku i ponownym procesie w 2015 roku trzech żołnierzy skazano w zawieszeniu za nieprawidłowe wykonanie rozkazu, wykluczając zbrodnię wojenną.
Źródła
https://pl.wikipedia.org/wiki/Waldemar_Skrzypczak
https://www.youtube.com/watch?v=_witDSWIZUA
https://www.youtube.com/watch?v=aSr8yBtDfAw
https://www.wprost.pl/kraj/169246/gen-skrzypczak-oskarza-politykow.html
https://www.rp.pl/sluzby/art7570091-awantura-o-ostre-slowa-generala
https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/749060,afera-w-mon-i-skw-gen-skrzypczak-zlozyl-dymisje-z-funkcji-wiceministra-obrony-narodowej.html
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/505331,afera-ze-skrzypczakiem-gen-waldemar-skrzypczak-uwolniony-od-korupcyjnych-podejrzen-terror-polityczny.html
https://wiadomosci.wp.pl/gw-generalowie-podsluchiwani-pegasusem-6943635393039072a
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-09-21/gen-w-skrzypczak-o-pegasusie-jestem-dla-nich-wiekszym-zagrozeniem-niz-rosyjscy-szpiedzy/
https://defence24.pl/sily-zbrojne/granatniki-z-korei-dlaczego-nie-z-polski-analiza
https://pl.wikipedia.org/wiki/Granatnik_Mk_19
https://pl.wikipedia.org/wiki/Incydent_w_Nangar_Khel
https://www.rp.pl/kraj/art44994061-syn-gen-skrzypczaka-poszedl-w-slady-ojca-plk-renart-skrzypczak-otrzymal-awans-generalski
https://wiadomosci.wp.pl/pogrzeb-gen-waldemara-skrzypczaka-relacja-z-uroczystosci-7182182679357569v



